Azif, Odessa.

Azifa mierzi popularność. Pragnie tylko spokoju i chce pomagać ludziom. Azif, czarny mag, odeski rezydent bractwa czerwonego smoka. W internetowych ogłoszeniach sucho i konkretnie opisuje zakres proponowanych usług. Jeżeli klient będzie sobie tego życzył, Azif rzuci na wskazaną osobę czar. W swoim arsenale ma zaklęcia na wszelkie okazje. Rzuca więc Azif czary mające przywiązać jedną osobę do drugiej prawdziwym, czystym uczuciem, zapewnić powodzenie w interesach, uczynić człowieka szczęśliwym bez wyraźnego powodu, albo zdjąć klątwę. Ale potrafi również Azif klątwę rzucić. Klątwy, podobnie jak czary, miota przeróżne. Może spowodować, że ktoś kto kocha zupełnie i nagle kochać przestanie, może zrujnować kogoś finansowo lub spowodować, że człowiek stanie się smutnym... bez wyraźnego powodu.

Dla najbardziej wymagających klientów jest w stanie wygenerować klątwę ze skutkiem śmiertelnym. Klątwę śmiertelną może Azif rzucić tak na osobę dorosłą, jak i na dziecko. Jednocześnie zapewnia, że oprócz oczywistej w takich sytuacjach absolutnej dyskrecji, bierze na siebie wszelkie związane z czynem obciążenia moralne. W ten sposób klient zlecający, powiedzmy to wprost, zlecający morderstwo zostaje duchowo nietknięty, zupełnie tak jak gdyby żadnego morderstwa nigdy nie zlecił. Wzbudza to zasadnicze wątpliwości. Moim zdaniem, choć oczywiście mogę się mylić, człowiek który zamawia zabicie drugiego jest tak samo winny jak osoba, która zamówienie wykonuje. Albo i bardziej... Deklaracja cyngla, że odpowiedzialność bierze na siebie niewiele zmienia. Chciałem zapytać Azifa w jaki sposób przekonuje klientów, którzy chcą uczynić krzywdę bliźnim, że kiedy ta krzywda już zostanie wyrządzona, oni będą czyści, jak nie przymierzając, niepokalane poczęcie. Gdzie, dla przykładu, wyrzuty sumienia? Chociaż z drugiej strony, ktoś kto pragnie śmierci innego człowieka może być pobawiony przeżywania tak skomplikowanych procesów jak wyrzuty sumienia, czy jakieś tam inne, nikomu niepotrzebne żale.

Druga zasadnicza wątpliwość ogarniająca mnie na myśl o tej mrocznej osobliwości miała charakter techniczny. Azif w swojej profesji korzystał z "Necronomiconu" - tajemniczej, okrytej ponurą sławą księgi napisanej w 730 roku przez szalonego Araba Abdula al-Hazreda. Podobno podyktowany przez demony rękopis został zapisany na odpowiednio spreparowanej ludzkiej skórze. Problem polega na tym, że tak szalony Arab, jak i napisana przez niego, natchniona przez demony, księga została wymyślona przez Howarda Lovecrafta na potrzeby kreowanego w jego opowiadaniach świata. Wie o tym każde dziecko co to przeczytało w życiu chociaż jeden horror.

Chciałem zapytać Azifa czy jeżeli do rzucania czarów można wspomagać się nieistniejącą księgą wyimaginowanego autora, to czy nie dało by się do tego używać, dajmy na to, książki telefonicznej. Jednak kiedy odeski rezydent bractwa czerwonego smoka, mistrz czarnej magii Azif dowiedział się, że nie chcę zamówić u niego klątwy, czy nawet najdrobniejszego zaklęcia, że nie chcę wywołać u nikogo poronienia, epilepsji i nie chcę też być pokochany przez kobietę, która mnie kochać nie chce, kiedy dowiedział się że chcę z nim tylko porozmawiać, i to o takich pierdołach jak moralność wtedy Azif zwierzył mi się , że mierzi go popularność i jedyne czego pragnie to spokój. I prosi aby tego spokoju mu nie zakłócać. I odłożył słuchawkę. Zrezygnowany powlokłem się na schody ze słynnego filmu. Po drodze natknąłem się na Piotra, ulicznego chiromantę. Piotr pewym tonem człowieka dobrze poinformowanego zalecił mi abym się niczym nie przejmował, gdyż dobrze mi patrzy z dłoni. Potem zapytał czy przypadkiem nie potrzebuję amuletów. Ma amulety na wszelkie okazje...


Trwa ładowanie komentarzy...